· 4 min czytania

10 rzeczy, których dziecko uczy się w sali zabaw

Miękka sala zabaw wygląda na godzinę wyładowania energii, a działa jak zajęcia rozwojowe. Co maluch naprawdę ćwiczy między piankowymi klockami: dziesięć efektów, które warto znać przed urządzaniem sali

Miękka sala zabaw (pianka, zjeżdżalnie, tunele, wszystko wyściełane) wygląda na miejsce do wyładowania energii w deszczowe popołudnie. I jest nim. Jest też, po cichu, jednym ze skuteczniejszych środowisk rozwojowych, jakie można dać małemu dziecku, bo wszystko dzieje się tam przez jego własne ciało i jego własne decyzje.

Poniżej dziesięć rzeczy, które maluch faktycznie ćwiczy w takiej sali. Przydatne, gdy wybierasz miejsce dla dziecka, i jeszcze bardziej, gdy salę urządzasz.

1. Rozwój sensoryczny

Sala zabaw to gęstwina bodźców. Gładka zjeżdżalnia, miękka pianka, różny opór pod stopami: to wszystko pracuje na dotyk. Mocne kolory i różne kształty pracują na wzrok i orientację wzrokowo-przestrzenną. A każde wspinanie, turlanie i zeskok trenuje układ przedsionkowy i czucie głębokie: równowagę i orientację, gdzie w przestrzeni jest własne ciało. U dwulatka to nie efekt uboczny. To danie główne.

2. Motoryka mała i duża

Tunele do przeczołgania, stopnie do wejścia, miejsce do biegania: układ przestrzeni cały czas podsuwa nowy sposób ruchu. Ta różnorodność buduje jednocześnie motorykę dużą (bieg, skok, wspinanie) i małą, bo chwytanie krawędzi, trzymanie uchwytów i przekładanie mniejszych elementów dzieje się w tej samej zabawie.

Dzieci wspinają się po miękkich klockach w sali zabaw

3. Umiejętności społeczne

Sala zabaw rzadko bywa pusta i w tym rzecz. Dzielenie się sprzętem, czekanie na swoją kolej, ustalanie, kto pierwszy: tego można się nauczyć wyłącznie tak, jak się tego uczy tutaj: z innymi dziećmi i o coś. Empatii i współpracy dziecko uczy się w negocjacji, nie w pogadance.

4. Myślenie i rozwiązywanie problemów

Wykombinowanie, jak przejść przez konstrukcję albo jak wejść na coś, na co pozornie nie da się wejść, to rozwiązywanie problemów w najwcześniejszej postaci. Związek przyczyna–skutek jest wszędzie: pchniesz i się przesuwa, przechylisz się za mocno i lądujesz. Dziecko zbiera te reguły, sprawdzając je, i dlatego zostają.

5. Regulacja emocji

Sala zabaw daje bezpieczne otoczenie z prawdziwymi, drobnymi frustracjami. Drabinka odrobinę za wysoka, stopień, który nie wychodzi za pierwszym razem. Spotkanie z niepowodzeniem i przejście przez nie to sposób, w jaki dziecko poznaje, jak to jest czuć frustrację i że mija. Tego trudno nauczyć inaczej.

6. Ruch

Bieganie, wspinanie i skakanie to praca dla układu krążenia, a dzieci mają jej dziś mniej niż kiedyś. Sala zabaw sprawia, że ruch jest domyślny, a nie zorganizowany. I dokładnie dlatego działa u dzieci, które nie chcą ćwiczyć na komendę.

7. Wyobraźnia

Konstrukcja, którą da się odczytać jako zamek, statek albo jaskinię, daje dziecku fabułę do zbudowania. Zabawa „na niby” to nie przerwa od rozwoju, to moment, w którym jednocześnie ćwiczy się język, następstwo zdarzeń i przyjmowanie cudzej perspektywy. Otwarty, przestawialny zestaw robi to lepiej niż konstrukcja tematyczna, bo zostawia temat dziecku.

8. Ocena ryzyka

Dzieci muszą testować swoje granice i zrobią to gdzieś. Wyściełane otoczenie pozwala im zrobić to tam, gdzie ceną za pomyłkę jest miękkie lądowanie. Wejść odrobinę wyżej, zeskoczyć z odrobinę wyższego stopnia: to ryzyko policzone, a podejmowanie go buduje trafne wyobrażenie o możliwościach własnego ciała. Ostrożność z doświadczenia jest pewniejsza niż ostrożność z zakazu.

9. Mowa

Społeczna strona sali zabaw wypycha dzieci do mówienia: żeby podzielić sprzęt, zaproponować zabawę, zaprotestować przeciw regule. Słownictwo rośnie najszybciej w towarzystwie innych dzieci, bo jest po co go używać.

10. Czas z dorosłym

Sala zabaw to jedno z niewielu miejsc, w których dorosły może być obecny, nie kierując. Wspólna zabawa (albo samo bycie obok) wzmacnia relację, a przy okazji daje rzadką, nieprzerwaną okazję, żeby zobaczyć, jak dziecko się rusza, jak rozwiązuje problem i jak znosi porażkę.

Co z tego wynika przy urządzaniu sali

Powyższych dziesięć efektów bierze się ze środowiska, nie z konkretnego sprzętu. W praktyce znaczy to tyle:

  • Różnorodność ruchu wygrywa z ilością sprzętu. Coś do wejścia, coś do przeczołgania, coś do zeskoku, miejsce do biegu. Cztery funkcje na małym metrażu są warte więcej niż jedna duża konstrukcja.
  • Przestawialne wygrywa ze stałym. Zestaw, który dzieci mogą przebudować, produkuje kolejne problemy do rozwiązania. Konstrukcja stała zostaje rozwiązana raz.
  • Miękko wszędzie, nie tylko pod nogami. Wykładzina chroni przy upadku. Miękkie są dopiero same elementy. I to one pozwalają dziecku w ogóle podjąć ryzyko.

Z myślą o tym robimy klocki JollyHeap: na tyle lekkie, żeby dziecko samo je nosiło, na tyle duże, żeby dało się z nich budować, miękkie na każdej krawędzi i spięte magnesami, więc ściana staje się tunelem, a tunel stopniem. Zobacz zestawy albo obejrzyj, co inni z nich budują.

Think hard. Play soft.

JollyHeap to polski producent dużych piankowych klocków magnetycznych. Od 2015 roku szyjemy je ręcznie w Rzeplinie pod Wrocławiem. W przedszkolach i szkołach dzieci uczą się z nimi liczyć i budować. Terapeuci wykorzystują je w integracji sensorycznej i fizjoterapii, a sale zabaw wybierają je, bo wytrzymują codzienne, intensywne użytkowanie.

MiękkieBezpieczneTrwałe
Policz zestaw dla swojej sali